Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

27 paź 2009

Filipowy roczek.



Kłaniam, jak mawiał lord Farquad

To był pracowity weekend, w Sobotę weselicho u Basi i Arka, a w Niedzielę wielka frajda - roczek skończył Filip, syn mojej kuzynki Oli i Mariusza (jej męża). W każdym bądź razie fajnie było pofotografować tego małego dżentelmena :)


Wbrew ogólnemu nastrojowi jakiemu ulegały inne dzieciaki, Filip podczas Mszy Św. nie był zbyt smutny czy znudzony.

Przechodził sobie z rąk do rąk (tutaj z ciocią Asią)



A jak tylko była okazja, to oczywiście wypadało sprawdzić o co chodzi z tym takim dużym i czarnym "czymś".



Jeszcze mały portret z Tatą i po oficjalnej części.


A jak już było spokojnie i w domu, to w końcu jednak się udało :)


W końcu musiał sprawdzić czy aby na pewno nie ma jakiegoś BF czy FF.

Filipku! Wszystkiego naj naj z okazji pierwszych urodzinek!

Pozdrawiam,
Tomek

12 paź 2009

Inne spojrzenie na sprzęt fotograficzny

Muszę się jeszcze z wszystkimi podzielić takim małym spostrzeżeniem jakie usłyszałem od Oliwki, którą gościliśmy w niedzielę z Gosią.


Robiąc to zdjęcie usłyszałem:

"A mój Tata też ma taki aparat, tylko mniejszy i nie trzaska"

I ten cytat chciałbym zadedykować sobie samemu i wszystkim Wam, którzy też biegacie po świecie z tymi "wielkimi i trzaskającymi" aparatami.

Pozdrawiam,
Tomek

3 wrz 2009

poślubnie...

.

Witam i kłaniam się nisko.

Jak już się Mariusz wygadał w poprzednim poście, jesteśmy z Gosią już "Po" naszym dniu i bardzo się cieszymy, że nam się w końcu udało zostać "Mężem i Żoną". Niby widzę ślubno-weselne zawirowania praktycznie co tydzień, jednak z perspektywy pana młodego, jest nieco inaczej. Inaczej ale bardzo fajnie, wszystko mi się podobało i bawiłem się "jak nie na swoim".

Chcielibyśmy z Gosią podziękować wszystkim za życzenia, obecność i pomoc w tak wielu kwestiach. Wielkie dzięki dla Cinkiego za jego pracę dla nas w ten dzień, i dla Mariusza za jego kontrybucje w tym dziele. Wiem chłopaki, że nie łatwe przed wami stało zadanie - w końcu wyglądam jak wyglądam :)

Osobno i oficjalnie bardzo chcemy też podziękować naszym świadkom/starostom - byliście tak profi, że chyba pomyślimy o tym, żeby wasze usługi wynajmować :)

Podsumowując powiem, każdemu kto może ma wątpliwości jakiekolwiek - warto, bo niby bez rewolucyjnych zmian a jednak inaczej i bardzo fajnie :)

A żeby nie było tak strasznie tekstowo to pozwolę sobie jeszcze na kilka ujęć z naszego poślubnego wyskoku do miasta Kraka.

Razem z moją żonka w naporze wszelakich zobowiązań i takich tam, wyrwaliśmy się na chwile od naszej bielskiej rzeczywistości i wyskoczyliśmy do Krakowa na spacer po starym mieście.
Okolice sukiennic i same sukiennice witają tradycyjnie kolorowo i komercyjnie, w sumie to aż dziw skąd tyle pomysłów na różnorakie "suweniry".



Są też elementy stałe, takie które z krakowskim rynkiem kojarzą mi się od zawsze, jak właśnie szachy w ferii kolorów i rodzajów.


Moja żona jest dość odporna na ten marketingowy blichtr...

..choć czasami jakby coś zwracało jej większą uwagę :)

Takie to spacerowanie po Krakowie, bez większych ekscesów i idei. Odwiedziliśmy sobie Wawel


No i oczywiście odwiedziliśmy niejakiego "wawelskiego".



Żegnając się ze smokiem, przeszliśmy się na Kazimierz, gdzie zupełnie przypadkiem trafiliśmy do dwóch ciekawych kościołów, których jakoś nie miałem okazji ani ja ani Gosia wcześniej odwiedzić.
Pierwszym z nich był kościół Św. Katarzyny. Bardzo niesamowite miejsce, naprawdę niespotykana przestrzeń i lekkość architektury. Piękne miejsce do fotografowania i bardzo wdzięczne technicznie (fajne światło). Poniżej kilka kadrów z tegoż kościoła.






Ostatnie zdjęcie pokazuje jedyny w Polsce obraz ukazujący Matkę Boską Kotwiczną bardzo ciekawe dzieło. Specyficzne jak dla mnie jest to, że już sam autor naniósł nań literowe oznaczenia postaci i legendę objaśniającą kto jest kim. Ciekawostką jaką usłyszeliśmy jest to iż ratowany na obrazie przez Matkę Boską grzesznik to sam imć Twardowski.

Po wyjściu z kościoła, można się natknąć na zgoła inne oblicza sztuki.



Drugi z kościołów o których już wspomniałem to kościół Bożego Ciała, zgoła odmienny niż pokazywany przed chwilą, dużo bardziej mroczny i przytłaczający.




Na koniec dwie rzeczy, jedna dość dziwna i jak na razie dla mnie niejasna, a druga fajna i zabawna.
Pierwsza z nich jest banda geometrycznie zorganizowanych figurek gronostajów, na jaką trafiliśmy na jednym ze skwerów.



A drugą zaś występ pana Krzysztofa Falkowskiego na rynku starego miasta. Naprawdę niezły z niego lalkarz!



Tyle tego wszystkiego. Wybaczcie wielkość tego posta i ilość zdjęć.
Pozdrawiamy,
Tomek i Gosia

20 sie 2009

Moszna - zamek i rusztowania

To był wypad z gatunku "odpocząć od dzieci" :)
Czasem trzeba wziąć żonę i pojechać gdzieś, robić nic, wstawać o której się chce i nie zastanawiać się co zrobić na obiad. Tak też zrobiliśmy z żonką pewnego weekendu. Wybraliśmy tereny pełne pól, lasów i z zamkiem w środku czyli Moszną. Zamek już kilka razy odwiedzałem ale nigdy w nim nie spałem. Zarezerwowałem więc apartament, roztoczyłem mojej Basi aurę wspaniałego zamku i mocno się rozochociliśmy na wyjazd. Przyjeżdżamy w nocy na miejsce, wchodzimy do recepcji i nagle dostajemy pewną kartkę do podpisu. Czytam, a tam pisemna zgoda, że nie przeszkadza mi, że cały zamek jest w rusztowaniach i że nie będę wnosił roszczeń :) To się nazywa mistrzostwo świata. Podczas rezerwacji zapomniano mnie uprzedzić a na miejscu daje mi się kartkę do podpisu hehe. Ale nie zraziliśmy się bo naszym głównym celem wypadu było robić NIC. Wewnątrz zamku klimat panuje świetny, wnętrza są fajne i ciekawe fotograficznie. Najlepsza dla mnie była jadalnia. Rewelacyjna sala, świetna, wyborna i stylowa, bardzo jasna i przestronna.
Jednym z planów robienia NIC było pojeździć konno. I tu znów fajna historia. Umówiliśmy się z instruktorem w stadninie zaraz koło zamku. Przychodzimy i wszystko grało. Dostaliśmy zabawki potrzebne do jazdy i poszliśmy pojeździć. Między stadniną a wybiegiem (nie pamiętam jak się nazywało miejsce wybiegu) jechaliśmy na konikach i instruktor prowadził konia z moją żonką. Później się dowiedziałem, że proponował jej wzięcie udziału w turnusie nauki jazdy konnej. I jakoś zapomniał tą propozycję złożyć też i mnie. Ale to nic. Na drugi dzień rano znów mięliśmy lekcję. I znów sytuacja się powtarza ale w lepszym wydaniu. Po skończonej lekcji nie miał wydać nam ze 100zł więc poszedł do domu rozmienić. Postanowiliśmy, że ja pójdę do pokoju hotelowego coś tam przygotować do dalszych działań związanych z robieniem NIC a żonka poczeka w stadninie na resztę od pana instruktora. Jak wróciła do hotelu dowidziałem się, że pan proponował jej pokazanie stadniny i oprowadzenie jej po wszystkich jej zakamarkach hehe. Pozdrowienia dla pana instruktora.
No ale dość już tych opowiastek. Kilka zdjęć z tego miejsca poniżej.
Tego posta dedykuję wszystkim tym, którzy mają dwójkę dzieci i też czasem potrzebują się wyrwać bez nich z domu :)
pozdrawiam,
Mariusz










19 sie 2009

Festiwal Ryśka Riedla - reportaż

Była zapowiedź - jest i reportaż.
Festiwal to jedyna impreza, na którą jeżdzę regularnie odkąd powstała. Tak się składa, że od zawsze słuchałem muzyki Dżemu a śmierć Ryśka Riedla przeżywałem jak i wielu fanów w tym kraju.
Tegoroczny festiwal po raz pierwszy zostal zoraganizowany w Chorzowie a nie jak dotąd w Tychach. Sam nie wiem gdzie lepiej było jeździć?
Ważne, że znów można było przeżyć kilka świetnych chwil i posłuchać dobrej muzyki.
Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć. Każdego, kto jeszcze nie był na takiej imprezie gorąco zachęcam na pojawienie się za rok. Wbrew stereotypom przychodzą tam całe rodziny, atmosfera jest bardzo przyjacielska, jeszcze nigdy nie widziałem tam czegoś niepokojącego.
W tym roku wystąpił Perfect, Cree, SBB, Kasa Chorych, Śląska Grupa Bluesowa i Dżem. Grali świetnie.
Tak więc raz w roku w ostatni weekend lipca na śląsku jest luz blues i rock'n'roll !!!
























Przeszukaj nasze zasoby

Zaglądają do nas:

Based on Blogger template 'Photoblog' by Ourblogtemplates.com 2008 | Karjat Resorts adapted by TymancjO

Back to TOP